Masz wrażenie, że słyszysz to już kolejny raz w tygodniu. Bóle brzucha, głowy, a kiedy okazuje się, że dolegliwości pojawiają się zaskakująco często, zaczynają pojawiać się kolejne wymówki. W końcu rodzic traci cierpliwość, a zamiast spokojnej rozmowy pojawiają się nerwowe reakcje. Płacz, kłótnie i napięcie, gdy trzeba już wychodzić z domu, bo lekcje zaczynają się lada chwila.

Artykuł sponsorowany
Czasem, nawet jeśli dziecku uda się wyjść do szkoły, wraca z niej rozdrażnione, rzuca plecak w kąt i zamyka za sobą drzwi. Nie są to jednak wyłącznie drzwi do jego pokoju. Nierzadko symbolizują również zamknięcie się na rodziców, emocjonalne wycofanie i odcięcie się od najbliższych. Często nie celowo, po prostu nie wiedzą jak sobie radzić z natłokiem emocji.
W wielu domach takie sytuacje stają się codziennością. Być może z czasem wpisują się w domowy schemat do tego stopnia, że przestają budzić większe zaniepokojenie. Rodziców nie dziwi już niechęć dziecka do porannego wstawania, unikanie lekcji czy coraz częstsze próby pozostania w domu.
„Każdy przecież przez to przechodził”.
Jednak nie każdy jest w stanie naprawdę zrozumieć, co może się dziać w głowie dziecka, i jak bardzo ważne jest, żeby chociaż spróbować wejść w jego buty, niejednokrotnie cięższe niż nam się wydaje. Szkoła jest dla dziecka czymś znacznie więcej niż miejscem zdobywania wiedzy. To również przestrzeń budowania relacji, mierzenia się z oczekiwaniami, porównywania z innymi i uczenia się funkcjonowania w grupie. Nic więc dziwnego, że trudności szkolne nie zawsze dotyczą samych ocen. Warto na chwilę zatrzymać się i zadać sobie pytanie: co sprawia, że moje dziecko tak bardzo nie chce tam iść?
Przyczyn może być wiele, w głównej mierze indywidualne. Oczywistym jest, że teraz dzieci wychowują się w innych czasach. Dostęp do technologii, rozwinięcie cyfryzacji pozwoliło dać szerokie perspektywy rozwoju dla dzieciaków, o których kiedyś można było tylko pomarzyć. Kiedyś, żeby dowiedzieć się czegoś, trzeba było poszukać informacji w bibliotece. Teraz, jesteśmy zalani informacjami. Z każdej strony, gdzie tylko się nie odwrócimy. Nie mamy informacji tylko tych które nas interesują, tylko właściwie każde. Filtrowanie ich to nie lada wyzwanie. Użytkownikami tej komunikacyjnej karuzeli bez trzymanki są też dzieci, nastolatkowie. Ich informacje najczęściej też nie mają filtra. I oni sami często nie mają możliwości, żeby jakiś informacji uniknąć. Nie da się też tego Internetu im zakazać. W konsekwencji, szybko wiązało by się to z ryzykiem wykluczenia ich ze społeczności, odepchnięcia od grupy. Tu pojawia się ogromny problem. Bardzo duża część funkcjonowania dzieci dzieje się w sieci. Tworzone są grupy na WhatsApp, na których dzieci się ze sobą komunikują. Bez filtra, kontroli i często bez granic. Niestety czasem takie grupy są też miejscem gdzie obecne jest wykluczenie, wyśmiewanie, kłótnie.
W natłoku tych przytłaczających informacji docierających zewsząd, czasem nam, dorosłym ciężko jest przypomnieć sobie po co my tak właściwie weszliśmy do pokoju, czy ja pewno wszystko spakowaliśmy. Dzieci są jeszcze bardziej wrażliwe na wszystkie bodźce docierające do nich zewsząd. Dodatkowo, siedzą w szkole po osiem godzin dziennie, często dodając jeszcze zajęcia dodatkowe. Wielość informacji powoduje przytłoczenie, rozdrażnienie, problemy ze skupieniem uwagi.
Trudności te są niewidoczne gołym okiem dla rodzica, a mogą być jednak kluczowe. Dzieci przeżywają kłótnie intensywniej niż dorośli.
Niektórzy starają się racjonalizować tą sytuacje. Tłumaczą, że to tylko chwilowe, że jest to związane z dużą ilością nauki, czy błahą kłótnią rówieśniczą. I rzeczywiście, tak czasem może być.
Problem pojawia się wtedy, gdy dla dorosłego taka sytuacja jest już zakończona, a dla dziecka wciąż trwa. Kłótnia, która z perspektywy rodzica wydaje się błaha, dla młodego człowieka może oznaczać utratę przyjaźni, odrzucenie przez grupę czy strach przed tym, co wydarzy się następnego dnia. W świecie nastolatków relacje rówieśnicze odgrywają ogromną rolę. Potrzeba akceptacji, przynależności i bycia częścią grupy jest na tym etapie rozwoju szczególnie silna. Wyobraźmy sobie, że w szkole dziecko pokłóciło się z kolegami. W szkole musi mierzyć się z ich komentarzami, spojrzeniami. Kiedy wraca do domu, problem nie znika – przenosi się do sieci, na wspólne czaty. To, co dawniej mogło zakończyć się wraz z ostatnim dzwonkiem zwiastującym koniec lekcji, teraz potrafi towarzyszyć dziecku przez cały dzień, nawet wieczorem, kiedy powinno odpoczywać.
Niestety, nie każde dziecko jest w stanie opowiedzieć o swoich przeżyciach emocjonalnych związanych z niechęcią pójścia do szkoły. Może być to związane z wieloma czynnikami, takimi jak obawa przez bagatelizacja problemu przez rodzica, czasem wręcz przeciwnie – dziecko obawia się gwałtownej interwencji rodzica. A czasem, po prostu nie wie co powiedzieć, od czego zacząć, czy jak nazwać to, co czuje.
Niechęć do chodzenia na lekcje może mieć wiele przyczyn. Czasem wiąże się z trudnościami w nauce, obawą przed oceną, presją osiągnięć lub lękiem przed popełnieniem błędu. Innym razem źródłem problemu są relacje z rówieśnikami, poczucie odrzucenia, konflikty albo doświadczenie przemocy. Zdarza się również, że dziecko jest przeciążone, zmęczone i nie potrafi poradzić sobie z napięciem, które narasta z dnia na dzień.
Nie zawsze oznacza to, że dzieje się coś poważnego. Każdy z nas ma gorsze dni, a chwilowa niechęć do szkoły sama w sobie nie musi być powodem do niepokoju. Ważne jest jednak to, czy sytuacja się powtarza, jak długo trwa i jak wpływa na codzienne funkcjonowanie dziecka.
Jeżeli porannym odmowom coraz częściej towarzyszą bóle brzucha lub głowy, płacz, silny niepokój, problemy ze snem, wycofanie z kontaktów z rówieśnikami czy utrata zainteresowania dotychczasowymi aktywnościami, warto przyjrzeć się temu bliżej. Takie objawy nie przesądzają o konkretnej przyczynie, ale mogą być sygnałem, że dziecko potrzebuje wsparcia.
Co zrobić w takiej sytuacji? Jak pomóc?
Przede wszystkim warto spojrzeć na tą sytuację z perspektywy dziecka. Czasem za bardzo można skupić się na tym, że dziecko musi chodzić do szkoły, ma obowiązki i nie może za każdym razem zostać w domu. To zrozumiałe. Obowiązek szkolny oczywiście nie znika tylko dlatego, że pojawiają się trudności. Jednak samo przypominanie o obowiązkach nie rozwiąże problemu, jeśli nie wiemy, co za nim stoi. Zamiast kolejny raz pytać o powód niepójścia do szkoły, warto jest poświęcić dłuższą chwilę na zrozumienie dziecka. Dobrze jest zapytać o jego relacje rówieśnicze, o poczucie bezpieczeństwa w szkole. Nie zawsze od razu otrzymamy odpowiedź. I to też jest w porządku. Dziecko potrzebuje czasem czasu, żeby poczuć się bezpiecznie i znaleźć słowa, którymi będzie mogło opisać swoje doświadczenia. Ważne, aby wiedziało, że może wrócić do rozmowy, kiedy będzie gotowe, a jego trudności nie zostaną wyśmiane ani zbagatelizowane. Nie musimy czekać, aż sytuacja stanie się naprawdę trudna. Czasem już kilka rozmów pozwala lepiej zrozumieć, z czym mierzy się młody człowiek i czego potrzebuje od dorosłych.
Być może więc następnym razem, kiedy usłyszymy: „Mamo, boli mnie brzuch. Nie idę dziś do szkoły”, warto na moment odłożyć własne przypuszczenia i spróbować zadać sobie inne pytanie: co moje dziecko próbuje mi w ten sposób powiedzieć?
Nie każde trudne zachowanie jest świadomym buntem. Nie każda odmowa oznacza lenistwo, a nie każda kłótnia z rówieśnikami jest błahostką. Dzieci nie zawsze potrafią powiedzieć wprost, że coś je przerasta. Czasem pokazują to swoim zachowaniem, wycofaniem lub dolegliwościami, których sami nie rozumieją.
Nie musimy od razu znać wszystkich odpowiedzi. Warto jednak słuchać, obserwować i nie zakładać, że skoro sami kiedyś przez to przechodziliśmy, to wiemy dokładnie, co czuje nasze dziecko. Bo choć dorastanie zawsze wiązało się z wyzwaniami, świat, w którym dorastają dzisiejsze dzieci, jest inny niż ten, który pamiętamy.
A czasem pierwszym krokiem do rozwiązania problemu nie jest przekonanie dziecka, żeby poszło do szkoły, ale próba zrozumienia, dlaczego tak bardzo nie chce tam iść.
Jeśli czujesz, że Twoje dziecko mierzy się z trudnościami, których nie potrafi wyrazić słowami, zapraszam na konsultacje do Centrum Odnowy Psychicznej w Wieliczce, gdzie jako psycholożka dziecięca pomogę Wam lepiej zrozumieć jego potrzeby, emocje i wspólnie poszukać sposobów na poradzenie sobie z tym, co trudne.
Artykuł sponsorowany


























